środa, 24 czerwca 2015

Wróciłam! i do tego z Pukka Cleanse - herbatą oczyszczającą skórę!

Całe dwa miesiące mnie tu nie było, ale wróciłam! Nie odpuściłam sobie pisania tego bloga (chociaż fakt, przeszło mi to przez myśl - to przez chwilowy brak interakcji tutaj :P), ale były to intensywne dwa miesiące i przeprowadzka z całym bałaganem do Warszawy! Okay, postaram się trochę nadrobić z postami, póki jeszcze mam jakąś nową herbatę ;)

Tak jak już widać w tytule, dzisiaj napiszę o herbacie, którą właśnie piję pisząc ten post - Pukka Cleanse. 


To pierwsza herbata Pukka, z którą mam do czynienia i już skradła moje serce opakowaniem... wewnątrz. Tylko spójrzcie :)



Pukka w języku hindi oznacza doskonały, najwyższej jakości i odzwierciedla całą filozofię firmy i produktów przez nią tworzonych. Rośliny używane do produkcji są zawsze najwyższej jakości, uprawiane bez użycia pestycydów, a w czasie produkcji nie są dodawane żadne syntetyczne konserwanty. Pukka używa wyłącznie certyfikowanych ekologicznych składników, całkowicie wegetariańskich, pochodzących ze zrównoważonych źródeł. Ścisła współpraca z rolnikami przy projektach mających na celu ochronę zagrożonych gatunków roślin oraz troska o dobre kontakty i uczciwe ceny dla spółdzielni rolniczych to podstawowe priorytety firmy.
Wszystkie produkty Pukka posiadają ekologiczny certyfikat Soil Association - certyfikat rolnictwa ekologicznego (o certyfikatach = znaczkach, które możecie znaleźć na herbatach ekologicznych zrobię oddzielny post).

Pukka Cleanse jak już wspomniałam jest herbatą, która ponoć ma oczyszczać skórę. To mieszanka tradycyjnych ziół (wolnych od kofeiny!), której codzienne picie ma nadać skórze zdrowy i piękny wygląd. Jej skład to: liść pokrzywy (40%), mięta pieprzowa (25%), nasiona kopru włoskiego (25%), korzeń mniszka, korzeń lukrecji, liść aloesu (skoncentrowany naturalny ekstrakt).

Jak zatem smakuje? Ano tak jak się spodziewacie patrząc na skład :) Bardzo podobnie do typowej herbaty z pokrzywy z delikatnym posmakiem pięty. Ale! Posmaku kopru nie wyczuwam! UFF :) Nie cierpię kopru włoskiego, także trochę bałam się tek herbaty, ale śmiało, jeśli kogoś jeszcze koper odpychana - nie ma się co bać! ;)

A efekty? Zaczęłam ją pić kiedy faktycznie z moją skórą zaczęło się dziać coś dziwnego i nie potrafiłam zahamować wyskakujących co chwilę nowych wyprysków, z którymi nigdy nie miałam najmniejszego problemu. Herbatę piję od 3 tygodni (jedną dziennie) i jak ręką odjął. Nie wiem, nie chcę mówić, że to na pewno zasługa tej herbaty, ale nie stosowałam żadnych innych środków na zwalczenie wysypu krostek.  Także kto wie ;)

Pukka, już to wiem, na pewno zagości na stałe na mojej półce z herbatami, ponieważ widać, że do tej herbaty jej producenci naprawdę się przykładają, a to dla mnie wyznacznik dobrej herbaty. A Wy znacie herbaty Pukka? Jakie są Wasze doświadczenia? :)

sobota, 25 kwietnia 2015

Organiczna zielona herbata oczyszczająca

Wyczekiwana paczka ze sklepu Gillian McKeith.pl  przyszła już jakiś czas temu, ale dopiero teraz mam dłuższą wolną chwilę, żeby napisać o herbacie, która poszła na pierwszy rzut do testowania :)

A mowa o Detox Green Tea - organicznej zielonej herbacie oczyszczającej, wyprodukowanej przez Qi Tea.


Z herbatami Qi nie miałam nigdy do czynienia, dlatego trochę przybliżę Wam tę firmę. Właścicielem marki Qi jest rodzinne przedsiębiorstwo Herbal Health Ltd, założone w Kent (Wielka Brytania) w 1997 roku. Firma współpracuje z małymi gospodarstwami uprawiającymi herbatę w Chinach. Krzaki herbat Camellia synensis rosną pomiędzy inną florą na zboczach Żółtych Gór wokół wioski Xitou, przez co są herbatami najbardziej przyjaznymi środowisku i ekosystemowi. Dostarczane są bezpośrednio ze spółdzielni skupiających niezależnych, drobnych rolników, których małe plantacje położone są na terenach ochronnych, na wzgórzach Żółtych Gór na południu Chin. To region chroniony ekologicznie, czysty i nieskażony przemysłem. Proces przetwarzania herbaty odbywa się w ciągu 2 godzin od zerwania liści. Finalne opakowanie wysyłane jest bezpośrednio z fabryki Xitou w Chinach.


Opakowania herbat Qi oraz folia użyta do pakowania są ekologiczne i w 100% kompostowanlne (także nie będę się czepiać ich wyglądu, bo myślę, że gdyby ta herbata stała na półce wśród innych herbat, to zupełnie nie zwróciłabym  na nią uwagi). Ale za to torebki! Śliczne i estetyczne. Mają niespotykany dla mnie dotychczas naturalny kolor, a to dlatego gdyż nie są wybielane chlorem! Nie zawierają też zszywek, ani kleju!

Torebkę herbaty należy zalać wodą o temperaturze 80-100 stopni Celsjusza i parzyć przez 3-5 minut. 


Skład: zielona herbata (66%), mniszek lekarski (10%), oset mleczny (10%), mięta pieprzowa, lukrecja, imbir, nasiona kopru włoskiego, naturalny aromat pomarańczowy, naturalny aromat cytrynowy.

Herbata ma bardzo dobry delikatny smak. Zawsze trochę "boję się" zielonych herbat, ponieważ nie lubię charakterystycznego dla nich cierpkiego posmaku (dlatego też nie przepadam za sypanymi herbatami, o czym pisałam już wcześniej). Ta całe szczęście go nie ma i jest naprawdę smaczna. Na pewno trafi na listę herbat, które chętnie kupię raz jeszcze :) Co do właściwości - podobno fantastycznie detoksykuje organizm, odświeża go i przywraca mu równowagę. Wspomaga pracę nerek i wątroby, reguluje pracę układu pokarmowego. Dodatkowo ma pobudzać do działania, ale mnie chyba raczej wycisza ;)

Jeśli szukacie lekkiej oczyszczającej herbaty, ta od Qi Tea powinna przypaść Wam do gustu.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Z miłości do herbaty...

Wczoraj wieczorem zrobiłam kolejne zamówienie i pomyślałam sobie, że tak jak większości kobiet frajdę sprawia kupienie kolejnej pary butów, torebki lub po prostu bluzki - ja mam tak z herbatą. Dlaczego w takim razie o tym nie pisać? Może jest nas więcej? :)

Od razu chcę dodać, że z herbatą jestem trochę leniwa i preferuję te pakowane w torebeczki. Chociaż może nie jest to kwestia lenistwa, a jednak kwestia estetyczna? Niektóre z nich są po porostu prześliczne! O tak, myślę, że to jednak to :) Także nie znajdziecie tutaj opinii na temat herbat sypanych (chociaż nigdy nie mów nigdy!). 

Póki co, czekam na paczkę z herbatami i mogę powiedzieć, że na pewno będzie zdrowo, bo chcę przetestować herbaty detoksykujące. W końcu wiosna dała o sobie znać na poważnie i mój organizm zaczyna się domagać pewnych zmian. Dieta dietą, ćwiczenia ćwiczeniami, ale u mnie podstawą jest oczywiście HERBATA :)