Całe dwa miesiące mnie tu nie było, ale wróciłam! Nie odpuściłam sobie pisania tego bloga (chociaż fakt, przeszło mi to przez myśl - to przez chwilowy brak interakcji tutaj :P), ale były to intensywne dwa miesiące i przeprowadzka z całym bałaganem do Warszawy! Okay, postaram się trochę nadrobić z postami, póki jeszcze mam jakąś nową herbatę ;)
Tak jak już widać w tytule, dzisiaj napiszę o herbacie, którą właśnie piję pisząc ten post - Pukka Cleanse.
To pierwsza herbata Pukka, z którą mam do czynienia i już skradła moje serce opakowaniem... wewnątrz. Tylko spójrzcie :)
Pukka w języku hindi oznacza doskonały, najwyższej jakości i odzwierciedla całą filozofię firmy i produktów przez nią tworzonych. Rośliny używane do produkcji są zawsze najwyższej jakości, uprawiane bez użycia pestycydów, a w czasie produkcji nie są dodawane żadne syntetyczne konserwanty. Pukka używa wyłącznie certyfikowanych ekologicznych składników, całkowicie wegetariańskich, pochodzących ze zrównoważonych źródeł. Ścisła współpraca z rolnikami przy projektach mających na celu ochronę zagrożonych gatunków roślin oraz troska o dobre kontakty i uczciwe ceny dla spółdzielni rolniczych to podstawowe priorytety firmy.
Wszystkie produkty Pukka posiadają ekologiczny certyfikat Soil Association - certyfikat rolnictwa ekologicznego (o certyfikatach = znaczkach, które możecie znaleźć na herbatach ekologicznych zrobię oddzielny post).
Pukka Cleanse jak już wspomniałam jest herbatą, która ponoć ma oczyszczać skórę. To mieszanka tradycyjnych ziół (wolnych od kofeiny!), której codzienne picie ma nadać skórze zdrowy i piękny wygląd. Jej skład to: liść pokrzywy (40%), mięta pieprzowa (25%), nasiona kopru włoskiego (25%), korzeń mniszka, korzeń lukrecji, liść aloesu (skoncentrowany naturalny ekstrakt).
Jak zatem smakuje? Ano tak jak się spodziewacie patrząc na skład :) Bardzo podobnie do typowej herbaty z pokrzywy z delikatnym posmakiem pięty. Ale! Posmaku kopru nie wyczuwam! UFF :) Nie cierpię kopru włoskiego, także trochę bałam się tek herbaty, ale śmiało, jeśli kogoś jeszcze koper odpychana - nie ma się co bać! ;)
A efekty? Zaczęłam ją pić kiedy faktycznie z moją skórą zaczęło się dziać coś dziwnego i nie potrafiłam zahamować wyskakujących co chwilę nowych wyprysków, z którymi nigdy nie miałam najmniejszego problemu. Herbatę piję od 3 tygodni (jedną dziennie) i jak ręką odjął. Nie wiem, nie chcę mówić, że to na pewno zasługa tej herbaty, ale nie stosowałam żadnych innych środków na zwalczenie wysypu krostek. Także kto wie ;)
Pukka, już to wiem, na pewno zagości na stałe na mojej półce z herbatami, ponieważ widać, że do tej herbaty jej producenci naprawdę się przykładają, a to dla mnie wyznacznik dobrej herbaty. A Wy znacie herbaty Pukka? Jakie są Wasze doświadczenia? :)
